
Ks. Marek CUDA urodził się 26 czerwca 1963 roku w Tarnowskich Górach jako pierwszy syn Ryszarda i Cecylii. Sakrament chrztu świętego otrzymał 21 lipca 1963 r. w parafialnym kościele św. Michała Archanioła w Bytomiu – Sucha Góra. Tutaj też uczęszczał do szkoły podstawowej. W tym czasie rodzina powiększyła się jeszcze o dwóch synów, Piotra i Tomasza.
W roku 1983, w wieku 42 lat, umiera mama Cecylia. Nastały trudne czasy dla ojca rodziny i trzech synów… Najstarszy z nich Marek – postanowił skończyć liceum ogólnokształcące w Radzionkowie, bo myślał o studiach. W tej decyzji umacniał go wujek – brat ojca, Jerzy Cuda – kapłan z tytułem profesora, który zdobył tytuł doktora teologii fundamentalnej w Paryżu, gdzie studiował w latach 70 –tych przez 7 lat. Był bardzo zdolny, znał osiem języków obcych, wykładał w Krakowie, Katowicach i w Lublinie. Jest autorem wielu prac naukowych. Ks. Jerzy Cuda posiadał także zainteresowania artystyczne i często sięgał po pędzel i farby.
Bratankowie – Marek i Piotr byli pod wielkim wpływem księdza wujka Jerzego, który zabierał chłopców w góry. Pokazał im piękno Beskidów i Tatr. Już w szkole podstawowej przeszli wspólnie przez Zawrat do doliny Pięciu Stawów.
Sytuacja materialna śląskich robotniczych rodzin była trudna, dlatego dzieci z tych rodzin, chcąc się kształcić, musiały sobie zarobić na studia. Także przyszły kapłan- Marek, zaraz po maturze, przez pierwsze dwa lata, był pomocnikiem murarza, bo chciał studiować. Jego marzenia spełniają się w 1985r. Marek Cuda wstępuje do Częstochowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Jako kleryk, dał się poznać jako głęboko wierzący, pracowity, uczynny i wrażliwy kolega.


Po zakończeniu seminarium otrzymuje DYPLOM z tytułem magistra teologii z zakresu teologii dogmatycznej.
Święcenia kapłańskie przyjął z rąk częstochowskiego bpa- ks. Stanisława Nowaka 19 maja 1991 roku w Katedrze św. Rodziny w Częstochowie.
Prymicyjną Mszę świętą odprawił w swojej rodzinnej parafii w Suchej Górze. Głównym mottem uroczystości były słowa św. Brata Alberta: „BYĆ DOBRYM JAK CHLEB”. Słowa te towarzyszyły ks. Markowi do samego końca…
Ksiądz Marek CUDA był niezwykłym kapłanem i troskliwym pasterzem. Jako wikariusz pracował w parafiach:
-Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Będzinie Łagiszy
-Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Wojkowicach Żychcicach
-św. Floriana w Sosnowcu
-św. Józefa Rzemieślnika w Sosnowcu


Dekretem z 18 czerwca 2013r. został mianowany proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych w Wysokiej.
Ta mała robotnicza osada z przyległymi miejscowościami należy do opuszczanych przez młodych ludzi, którzy w poszukiwaniu lepszego startu w życiu wyjechali zostawiając swoich rodziców i dziadków. Większą grupę stanowią rodziny napływowe. Trudno się żyje i pracuje w miejscu, gdzie trzeba przekonywać do życia z Chrystusem i w Chrystusie … Ksiądz Marek swoją wiarą w ludzi „odnowił” to miejsce dla Boga i dla parafian, którzy widząc wielkie zaangażowanie kapłana postanowili Mu i sobie pomóc. Tak to przez prawie 4 lata budowała się nowa – modląca się wspólnota, budowało się też zaufanie i miłość wzajemna między księdzem proboszczem Markiem a parafianami w Wysokiej, którzy ze łzami żegnali Dobrego Pasterza- ks. Marka Cudę, kiedy to 16 czerwca 2017 roku, został ustanowiony proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu na Osiedlu Zachód.
W latach 2007 do 2014 roku był członkiem Rady Kapłańskiej Diecezji Sosnowieckiej, a od 2017r. był ojcem duchownym dekanatu św. Macieja Ap. w Siewierzu.
Będąc proboszczem w Wysokiej został wyróżniony medalem „Mater Verbi” za bardzo dobrą współpracę z Redakcją Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.
Oto co na ten temat powiedział osobiście ks. Marek, z którym rozmawiała red. Agnieszka Raczyńska (fragment):
„Trochę zaskoczony przyznaniem medalu ks. Marek Cuda zaznacza, że pochodzi ze Śląska, gdzie czytano inne tytuły katolickie, jednak, gdy w Krakowie w 1985r. rozpoczął studia teologiczne zetknął się z „Niedzielą „ to ta już na stałe zagościła w jego życiu jako lektura tygodnia. W rodzinnych stronach, bywa często i niemal za każdym razem jego Tato upomina się o nasz tygodnik swoją śląską gwarą: „ synek, czy ześ przywiózł „Niedziela”? Można więc śmiało powiedzieć ,że „Niedziela” stała się gościem rodziny i parafii, w których duszpasterzuje Ksiądz Laureat. Wyznaje , że go uformowała i ukształtowała, na niej wyrósł… „ Niedziela jest moim wikariuszem, ikoną mojej pracy i życia, sięgam do niej i nie ma niedzieli, bym nie zachęcał też swoich parafin do czytania, by korzystali z tej kopalni artykułów kształtujących wiarę, wiedzę religijną, ale i naszą codzienność. A medalem „Mater Verbi” dzielę się ze swoimi obecnymi parafianami w Wysokiej, tymi wiernymi, dla których nie ma niedzieli bez „Niedzieli”, ale i tymi potencjalnymi, którzy, daj Boże, zaczną do niej sięgać – zaznacza ks. Marek/…/”
Jak już wiemy, ks. Marek Cuda, kochał przyrodę, szczególnie góry- Tatry, które przeszedł po całej ich długości i szerokości.
Trzeba nam wiedzieć, że był kapłanem mocno zaprzyjaźnionym z przewodnikami tatrzańskimi , którzy zachęcali go do zdobycia tych najtrudniejszych i najwyższych szczytów Tatr po stronie polskiej i słowackiej. Z pomocą lin, raków i czekana, silnej woli, odwagi i Bożej Opatrzności- to się udało księdzu Markowi!


Cały sprzęt wspinaczkowy- został i już nie będzie wykorzystany…. Zostało też parę fotografii i wspomnienia tych osób, które z ks. Markiem niejednokrotnie podziwiali piękno i siłę sprawczej mocy Boga… To przyroda uczy nas prawdziwej pokory, uczy też poczucia piękna, wartości i wrażliwości na wszystko, co nam ofiarował Stwórca. O tym wiedział śp. Ksiądz Marek Cuda i dlatego tak często wracał na górskie szlaki, by stamtąd prowadzić rozmowy z Chrystusem, by wśród przyrody omadlać nasze – parafian problemy i by umacniać swoje- kapłańskie- powołanie…
Zapewne, tam, na tatrzańskich szczytach wypraszał także łaski dla mieszkańców nowego osiedla JEZIORNA, gdzie bywał i rozmawiał z przyszłymi budowniczymi wspólnoty parafialnej, którą bardzo chciał współtworzyć. Mówił: „tu będzie kiedyś piękny kościół…” Z tych spotkań pozostały dwie fotografie- jest to pierwsza msza święta przy ołtarzu polowym oraz pusta jeszcze przestrzeń oczekująca na Ewangelię…na dzieło rąk ludzkich.. na świątynię..


To były plany księdza Marka, te ostatnie plany. Niestety nie udało się tych i wielu innych zadań wykonać osobiście przez księdza proboszcza, bo ksiądz Marek Cuda odszedł do Pana 23 grudnia 2020 roku w wieku 57 lat i 29 roku kapłaństwa jako Proboszcz Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Siewierzu i Bytomiu- Suchej Górze.
W siewierskiej parafii przewodniczył im biskup pomocniczy diecezji sosnowieckiej Piotr SKUCHA. Eucharystię poprzedziło modlitewne czuwanie przy trumnie oraz pożegnanie zmarłego kapłana przez przedstawicieli władz samorządowych, organizacji społecznych z gminy Siewierz i Mierzęcice oraz przedstawicieli poszczególnych grup parafialnych.
Troskliwego pasterza żegnały także poczty sztandarowe Urzędu Miasta i Gminy Siewierz, ochotniczych straży pożarnych z Wiesiółki, Boguchwałowic i Siewierza Osiedla, Rycerzy Kolumba, Akcji Katolickiej Diecezji Sosnowieckiej i Koła Łowieckiego Orlik w Siewierzu. Oprawę muzyczną zapewniła Reprezentacyjna Orkiestra Miasta i Gminy Siewierz oraz Parafialny Chór Barka. Poniżej przytaczamy fragmenty słów pożegnania skierowane pod adresem zmarłego księdza Marka CUDY przez przedstawicieli poszczególnych grup parafialnych oraz władz samorządowych.
Leon NOWAK- członek Rady Parafialnej w swoim wspomnieniu nawiązał do rozmowy, którą przeprowadził z księdzem Cudą: Pamiętam, jak rok temu podczas mszy ksiądz Marek powiedział – „Mieliście ogromne szczęście mieć tak wspaniałego kapłana jak ksiądz Emil Ilków, który pozostawił po sobie tę świątynię”. Dwa tygodnie później było mi dane składać księdzu Markowi życzenia imieninowe. Powiedziałem wtedy – „Księże, to szczęście nas nie opuściło i znów mamy wspaniałego kapłana w Twojej osobie”. W wieku pełnym siły i planów na przyszłość odszedł nasz duchowy pasterz, który swoją wielką osobowością kapłana, wiedzą, skromnością, kulturą, kaznodziejstwem wzniecał ognisko wiary wśród parafian. Chciałoby się rzec: „dlaczego Panie nam go zabrałeś? Żegnamy cię nasz kochany kapłanie. Odchodzisz duszą do nieba, ciałem w rodzinne strony, a nas pozostawiasz w tym trudnym czasie, w bólu i żałobie…
Grzegorz WĘGLARZ w imieniu Służby Liturgicznej Ołtarza przypomniał swoje pierwsze spotkanie z nowym proboszczem: „Trzy lata temu przyszedł do nas kapłan o nieśmiałym uśmiechu i każdy z nas miał w sobie obawę, jak się to wszystko poukłada. Ksiądz Marek Cuda, szybko się okazało, że miał również inne imiona, których było całkiem sporo – punktualność, odpowiedzialność, troska, dobroć, otwartość i co najważniejsze- skromność. Księże Marku, jako kapłan, wielokrotnie na uroczystościach pogrzebowych oswajałeś nas ze śmiercią mówiąc, że ona idzie obok nas przez całe życie, a tylko czasami wyciąga swoją rękę i sięga po kogoś przedwcześnie. Oswajałeś nas ze śmiercią a tylko z Twoją nas nie oswoiłeś – z Twoją Ci się nie udało…”
Irena KMIECIK pożegnała zmarłego w imieniu chórzystów: „Zapewnialiśmy, że będziemy Cię wspierać w realizowaniu kolejnych zadań dla dobra naszej wspólnoty. I tak się stało. Chór Barka był Ci bardzo bliski. Zawsze zauważałeś naszą obecność i po ojcowsku, z miłością dobrego pasterza – wspierałeś nasze poczynania. Wiedziałeś, że możesz na nas liczyć – dlatego nam zaufałeś. Twoje gesty aprobaty i przyjaźni wyrażane słowem i czynem często nas mile zaskakiwały, a spotkania w salce z pieśnią i humorem, którego Ci nie brakowało, pozostaną w naszej pamięci tak, jak Twój piękny śpiew oraz słowo Boże – prawdziwego kaznodziei, które było zawsze ściśle związane z przekazem Ewangelii i tak prosto, po ludzku, bo z miłością – do wszystkich kierowane…
Dałeś się poznać jako wspaniały pasterz, ale też i gospodarz – skrupulatny, dokładny, rzetelny, punktualny, no i nadzwyczaj lubiący ład i porządek…”
W imieniu Rycerzy Kolumba Krzysztof BŁACH w krótkich słowach podkreślił, że: „Ksiądz Marek potrafił zjednywać ludzi i dawać im pokój. Roztaczał miłość do bliźniego, nad wszystkimi, a szczególnie nad potrzebującymi…”
Parafianka Wanda BABIAREK napisała okolicznościowy wiersz pt. „Pożegnanie”, który niniejszym publikujemy:
W naszej parafii rzecz straszna się stała,
naszego proboszcza śmierć nagle zabrała.
Śmierć Twoja kapłanie zaskoczyła wszystkich,
bolejemy bardzo, bo byłeś nam bliski.
Dla parafii to jest wielka strata,
żegnamy dziś Ciebie jak własnego brata.
Tak trudno przetrawić tę prawdę bolesną,
to Twoje odejście i tę śmierć przedwczesną.
Odchodzi nasz proboszcz, wierny sługa Boży,
niech Ci Anioł Święty niebiosa otworzy,
Matka Boża z rąk swych nie wypuszcza,
zaprowadzi Ciebie prosto do Chrystusa.
Byś też był i tam gdzie mieszkają święci,
będziemy Cię mieli na długo w pamięci.
Żegnamy dziś Ciebie szlachetny kapłanie,
z bólem i ze łzami – wdzięczni parafianie.
Podczas uroczystości ostatniego pożegnania, kapłana, wspominał również Wójt Gminy Mierzęcice Grzegorz PODLEJSKI: Wiadomość o Jego śmierć była dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem, była porażająca jak piorun i równie bolesna a jednocześnie trudna do przyjęcia, bo przecież miał tyle planów, które z nami wspólnie chciał realizować. Wszyscy wiedzą jak trudno jest nam żegnać się, szczególnie, że poznaliśmy Księdza Marka z tej bardzo dobrej strony: jako wspaniałego człowieka, otwartego, umiejącego słuchać, wrażliwego i chętnie niosącego pomoc oraz dobre słowo.
Moja i Jego droga spotkały się kiedy został skierowany do Parafii Najświętszego serca Pana Jezusa. Wówczas martwił się jak zostanie przyjęty przez parafian, a także w szkole, w której prowadził lekcje religii. Osobiście bardzo ceniłem sobie możliwość spotykania się z Księdzem Markiem i bardzo szanowałem go jako człowieka. Był odpowiedzialny, a każde słowo, które wypowiadał i obietnice jakie składał zawsze dotrzymywał. Wspierał nas dobrą energią i pomysłowymi rozwiązaniami. Był nieprzeciętnym człowiekiem i dobrym księdzem. Jego wyjątkowym i szczególnym darem był łatwy kontakt ze wszystkimi napotkanymi osobami na swoje drodze.
Potrafił dotrzeć do wielu z nas, naszych umysłów i serc. Był osobą niezmiernie skromną i sympatyczną. Zawsze wesoły i uśmiechnięty, dla każdego z nas miał dobre słowo. Szanował wszystkich i przez to bardzo szybko zyskał olbrzymią sympatię nas wszystkich.
Ksiądz Proboszcz Marek żył dla innych, zawsze starał się wyciągać swoją pomocną dłoń, zawsze można było liczyć na jego wsparcie i bezinteresowność. Był wytrwałym kapłanem – dlatego nie poddawał się i nie zakładał niepowodzenia. Nigdy nie mówił, że czemuś nie podoła. Z wyjątkową sympatią i łatwością skupiał wokół siebie wielu ludzi, z radością i prawdziwą mądrością udzielał rad oraz wskazówek, a bardzo często i chętnie dzielił się własnym doświadczeniem…”
W imieniu wspólnoty samorządowej Miasta i Gminy Siewierz księdza proboszcza Marka Cudę pożegnał Burmistrz Zdzisław BANAŚ: „Choć nie byłeś z nami długo, jednak podczas Twej posługi w Siewierzu dawało się odczuć na każdym kroku, że traktowałeś miasto i parafię, jak swój dom, o który bardzo dbałeś. Troszczyłeś się o kościół i parafian, którym przez swą życzliwość, udzielone sakramenty, odprawiane msze święte, głoszone homilie, starałeś się przybliżać istotę wiary. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z księdzem Markiem – tuż po otrzymaniu misji probostwa w Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu, w lipcu 2017 roku, wiedziałem, że parafia otrzymuje wspaniałego duszpasterza, zapobiegliwego gospodarza i niezwykle szlachetnego człowieka. Ogromny żal, że księdzu proboszczowi Markowi dane było
pracować w tej parafii tylko trzy i pół roku. Ksiądz Marek Cuda to rodowity Ślązak, cechujący się rzetelnością, pracowitością, sumiennością i solidarnością oraz głęboką religijnością. Realizował swoją posługę kapłańską według tradycji śląskiej – w bliskości z ludźmi, konkretności wypływającej z przekonania o sumiennym wykonywaniu najprostszych, codziennych obowiązków wobec parafian. Zawsze uśmiechnięty, życzliwy, otwarty i wyrozumiały. Żył dla innych, którym zawsze pomagał w trudnych sytuacjach, wspierał i podnosił na duchu. Był prostolinijny, bardzo lubiany i powszechnie szanowany.
Dzięki zaangażowaniu Księdza Marka wspólnie zakończyliśmy działania związane z powiększeniem cmentarza parafialnego. W grudniu Rada Miejska w Siewierzu, przyjęła nowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, w którym wyznaczono teren z przeznaczeniem na rozbudowę cmentarza. Niestety, Proboszczowi nie będzie już dane kontynuować dalszych prac z tym związanych. Chcę osobiście podziękować księdzu proboszczowi Markowi za bardzo konstruktywną współpracę. Księże Proboszczu Marku – żegnam Cię w imieniu władz samorządowych Miasta i Gminy Siewierz, społeczności gminnej. Wyrażam wdzięczność za Twoją dwudziestodziewięcioletnią posługę kapłańską.
Dziękuję, że będąc wśród nas dawałeś świadectwo ogromnej wiary, będąc jednocześnie wzorem człowieka godnego do naśladowania. Zawsze będziesz miedzy mami, pozostaniesz w naszej pamięci i sercach. Ksiądz Marek odszedł od nas w pięknym okresie świąt Bożego Narodzenia i kolędowania. Osoba księdza Marka będzie nam się kojarzyła ze słowami Kolędy dla nieobecnych: „A nadzieja znów wstąpi w nas, nieobecnych pojawią się cienie, uwierzymy kolejny raz w jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu (…)”.
Tekst ukazał się w miesięczniku Kurier Siewierski Nr 159/01/2021.

W imieniu duchownych zmarłego pożegnali –dziekan dekanatu siewierskiego- ks. kanonik Janusz RAKOCZY oraz kanclerz kurii diecezji sosnowieckiej ksiądz dr Mariusz KARAŚ.
Następnego dnia, w rodzinnym kościele św. Michała Archanioła w Bytomiu – Suchej Górze, uroczystościom pogrzebowym przewodniczył biskup Diecezji Sosnowieckiej ks.dr Grzegorz KASZAK, który w kazaniu wskazując na przykład Jezusa Dobrego Pasterza mówił o zmarłym: „w jego trosce o ludzi, o parafian, odbija się troska samego Chrystusa. On wchodził w serca ludzi. Znał ich myśli. Chrystus chce dla nich jak najlepiej. Ale nie ma ich kto obronić i ustrzec od zła. Dziś też mówi: Żniwo wielkie, ale robotników mało. (…) Dziś Pan Zabrał nam księdza Marka, ale ta trumna woła i krzyczy, by ktoś zastąpił jego miejsce…”-stwierdził ksiądz biskup Grzegorz KASZAK, który po mszy świętej odprowadził ciało zmarłego księdza Marka Cudy na parafialny cmentarz w Suchej Górze.
Nasz Księże Proboszczu Marku!
Twoje nagłe odejście do Domu Ojca, w Wigilię Bożego Narodzenia, wyjątkowo poruszyło nie tylko Twoich bliskich, Twoich kolegów kapłanów, ale całe rzesze parafian z którymi przyszło Ci żyć i pracować w ciągu tych 29 lat Twojej posługi…
Nikomu nic nie mówiąc wybrałeś się w tę ostatnią podróż, tym razem na najwyższe, bo na „niebiańskie szczyty”, sam i bez lin, bez raków i czekana…
Tu, na ziemi, mógłbyś jeszcze wiele dokonać i też mógłbyś cieszyć się z wykonania zaplanowanych dzieł ale… zostałeś powołany do innych zadań, tam, w Domu Ojca…
Wiemy, jak kochałeś ludzi, jak przeżywałeś wspólnie z nami troski i radości, dlatego wierzymy, że zawsze będziesz blisko, szczególnie tych najbardziej potrzebujących i że będziesz nas wspierał Księże Marku…
Pozostaniesz w naszych sercach i modlitwach naszych na zawsze…
Redg. Irena Kmiecik po akceptacji tekstu przez brata śp. Ks. Marka – Piotra CUDY.